Drewniana historia

W dzisiejszych czasach modnymi tematami są folklor i regionalizm. Zewsząd dookoła otaczają nas programy rozwojowe, tablice informacyjne, pamiątkowe programy przywracania optimum środowiskowego. Przywracanie… – żeby coś przywrócić najpierw należy to stracić, prawda oczywista. Natomiast, żeby czegoś nie utracić na dobre należy o tym pamiętać i dbać o powyższe „coś”.)

Bieszczadzka kultura jest czymś pomiędzy Sacrum a Profanum. Ślady zapomnianych kultur znajdziemy w rozsypanych między górskimi zboczami wioskach. Wśród lasów, osuwisk i delikatnych pagórków możemy podziwiać zabytki bojkowskie, łemkowskie, a nawet żydowskie. Niewątpliwie najciekawszymi obiektami są budowle związane z prawosławiem.

Przemierzając zakamarki górskich pejzaży, na drodze swojej wędrówki, turysta napotyka drewniane cerkwie idealnie wkomponowane w malowniczy krajobraz. Pomimo, iż niegdyś tych budowli było znacznie więcej, a do dzisiejszych czasów zaledwie garstka zdołała przetrwać burzliwy powojenny okres, ich obecność świadczy o kunsztownej robocie zamierzchłych czasów, i dawnej kulturze mieszkańców.

Bieszczadzkie cerkwie powstawały już w czasach ruskich, kiedy to doszło do rozłamu chrześcijaństwa. Przed II wojną światową prawie każda miejscowość miała własną świątynię – ich ilość w regionie przekraczała 150. Dewastacja większości cerkwi nastąpiła po wojnie, po fali wysiedleń ludności bojkowskiej i łemkowskiej w ramach Akcji „Wisła”. W skutek czego niektóre z cerkwi rozebrano, a inne standardowo zamieniono na magazyny lub pomieszczania dla zwierząt.

Świątynie te nie są jednorodne pod względem architektonicznym, można wyróżnić kilka typów: łemkowski, bojkowski i ukraiński narodowy. Choć poszczególne regiony i subregiony wypracowały własne typy budowli sakralnej, większość cerkwi, niezależnie od lokalizacji, budulca, czy czasu powstania, składa się z tych samych elementów: prezbiterium, przeznaczonej dla mężczyzn nawy, przedsionka, zwanego również babińcem, bowiem w nim gromadziły się kobiety. Nawę od prezbiterium w cerkwi oddziela ikonostas – ściana z zawieszonymi na niej ikonami. Znajduje się w nim dwoje lub troje drzwi. Przez centralne Carskie Wrota przechodzi wyłącznie kapłan. Boczne drzwi: północne i południowe noszą nazwę Wrót Diakońskich. Pełny ikonostas posiada pięć rzędów ikon. Dziś wiele z zachowanych budynków pełni rolę świątyń rzymskokatolickich.

 

Cerkwie są emblematem Bieszczad oraz stanowią korpus kulturalny krainy. Będąc tam nie należy omieszkać i wstąpić przynajmniej do jednej z nich, właściwie to  turysta może się czuć do tego zobligowany.

aut: Marzena Pawlus

foto: Wikimedia

 

 

Sejmik złazowy

W pierwszy jesienny weekend odbył się sejmik złazowy w Sopotni Wielkiej, którą wszyscy zapewne pamiętamy z 2015 roku ze złazu w Beskidzie Żywieckim. W pensjonacie „Nad wodospadem” zastanawialiśmy się nad przyszłymi edycjami Złazu. Decyzją najważniejszą i kluczową jest postanowienie, że 51 złaz się odbędzie! W dniach 23 czerwca – 1 lipca 2018 spotykamy się gdzieś w polskich górach, by wędrować i odpoczywać w gronie złazowych znajomych. Gdzie to będzie? – jeszcze pozostaje tajemnicą. Wkrótce ją odkryjemy.

Dużą część obrad sejmikowych zajęło wyłonienie nowego komitetu organizacyjnego. Ponieważ Maryla i Jadzia postanowiły odejść na złazową emeryturę, musieliśmy wybrać nowych odpowiedzialnych za organizację złazu. I tak po długiej dyskusji postanowiono, że:

a) nasz dotychczasowy szef Krzysztof zostaje nadal naszym szefem (wielkie hurrra!) oraz przejmuje funkcję skarbnika od Maryli (wielka ulga dla posłów i posłanek sejmikowych)

b) w grupie organizatorów pozostaje maestro Jerzy (człowiek jak na razie niezastąpiony) oraz Henryk (oboźny i kierownik grup)

c) uaktywniają się bardziej Ci, którzy brali udział w organizacji jubileuszowej edycji, czyli Mieszko (odpowiada za identyfikację wizualną złazu) oraz Sylwia (rzecznik prasowy i prowadząca ogniska)

d) dołączył do komitetu: Leszek (odpowiedzialny za ułożenie i wybór tras)

Mamy nadzieję, że pozytywna sejmikowa energia przełoży się na sprawna organizację i przebieg 51. złazu, który też będzie powodem do świętowania. Bo przecież 51. złaz odbędzie się dokładnie 50 lat od daty pierwszego złazu. Jubileusz więc trwa!

 

Trasy 50. Złazu

50. edycja Złazu odbyła się – jak już wszystkim wiadomo – w Beskidzie Sądeckim słynącym z pięknych tras, wspaniałych widoków i przytulnych schronisk. Niestety pogoda udaremniła nam zrealizowanie wszystkich zaplanowanych tras. Oto co tym razem przeszliśmy:

Trasę 1. Autobus zawiózł na do Rytra skąd szlakiem niebieskim przez Gościniec Ryterski i Wdżary Niżne wyszliśmy na Przechybę. W schronisku posililiśmy się nieco, odpoczęliśmy, nasyciliśmy oczy pięknym widokiem rozciągającym się z tarasu widokowego. Potem czerwonym szlakiem ruszyliśmy w kierunku Radziejowej – najwyższego szczytu Beskidu Sądeckiego (1255 m n.p.m.). Na szczycie wspięliśmy się na wieżę widokową by podziwiać panoramę na wszystkie strony świata. Po czym kontynuując swoje wędrowanie szlakiem czerwonym doszliśmy na Przełęcz Żłobki.

Na przełęczy grupa podzieliła na tych, którzy postanowili podążać do Rytra szlakiem żółtym i tych, którzy zeszli szlakiem rowerowym. Na nieszczęście dla tych drugich, szlak rowerowy okazał się być dłuższym i dużo mniej atrakcyjnym. Wszyscy jednak dotarli do zaparkowanego w Rytrze autobusu i z godzinnym opóźnieniem dotarli do bazy w Złockiem. [poniżej zdjęcia Janka świderskiego ze szlaku na Przechybę]

Trasę 2. Z Wojkowej do Muszyny

Autobus zawiózł nas do Wojkowej, gdzie można było zajrzeć do tamtejszej cerkwi po czym wyjść na szlak żółty, który przez Czarne Garby prowadził do Muszyny. Z Czarnych Garbów roztaczał się cudowny widok na Tatry. Niestety silny wiatr udaremnił piknikowanie na szczycie. Wszyscy więc przed czasem stawili się w Muszynie, gdzie czekał na nas złazowy autobus. W oczekiwaniu na odjazd część grupy rozkoszowała się napojami serwowanymi przez pijalnie czekolady. [Poniżej zdjęcia Sylwii Religi ze szlaku Wojkowa-Muszyna]

Trasę 3. Z Powroźnika do Krynicy

Po środowych uroczystościach jubileuszowych, które przeciągnęły się do wczesnych godzin porannych postanowiliśmy zrobić sobie 2-godzinny spacer po górach. Skróciliśmy więc trasę 3. Autobus zawiózł nas do Powroźnika skąd szlakiem niebieskim powędrowaliśmy do Krynicy. W Krynicy każdy miał sporo czasu dla siebie, by pozwiedzać,  skosztować leczniczych wód i zdążyć na niezawodny autobus. [Poniżej zdjęcia Janka świderskiego ze szlaku Powroźnik-Krynica]

Pogoda udaremniła 3 wyprawy (w poniedziałek, środę i sobotę) ale po przejaśnieniu się nieba wiele osób wybrało się w mniejszych grupach na pobliską Jaworzynę Krynickę szlakiem zielonym, który przechodził tuż koło bazy lub Wierchomlę, która góruje nad Złockiem i Szczawnikiem i jest tak jakby na wyciągnięcie ręki. [Poniżej zdjęcia Roberta Lecha ze szlaku Złockie-Jaworzyna-Wierchomla- Złockie]

 

Trasy 50. Złazu

Oto zaplanowane trasy na najbliższy złaz. Tym razem zwiedzamy Beskid Sądecki i mamy zamiar zdobyć wszystkie najważniejsze jego szczyty. Stacjonujemy zaś w Muszynie Złockie, na które możemy zerknąć już dziś, poniżej.

Trasa 1:

Rytro – Gościniec Ryterski – Wdżary Niżne (600 m) ) – Wielka Przechyba (1.119 m) – schronisko PTTK Przechyba (1.175 m) (niebieski)

schronisko PTTK Przechyba – Przechyba (1.119 m) – Radziejowa (1.255 m) – Przełęcz Żłobki (1.110 m) (czerwony)

Przełęcz Żłobki (1.100 m) – Jaworzyna – Kornytowa – Rytro Gościniec Ryterski (żółty)

Dojazd do Rytra (Gościniec) 40 km
Dł. Trasy 21,3 km, czas przejścia 6,5 godz., suma podejść 1.110 m

Trasa 2:

Muszynka (630 m) – okopy Konfederatów Barskich (760 m) – Wojkowa (640 m) –Czarne Garby (826 m) Muszyna Rynek (450 m) (żółty)

Dojazd do Muszynki 22 km
Dł. Trasy 21 km, czas przejścia 6,5 godz., suma podejść 904 m

Trasa 3:

Leluchów (490 m) – Czarne Garby (826 m) – Powroźnik (480 m)– Krynica Zdrój (570 m) (niebieski)

Dojazd do Leluchowa 13 km
Dł. Trasy 21,5 km, czas przejścia 6,5 godz., suma podejść 1.067 m

Trasa 4: 

Piwniczna Zdrój – Hala Pisana (993 m) (żółty)

Hala Pisana (993 m) – schronisko Łabowska Hala (1.061 m) (czerwony) 

Schronisko łabowska Hala (1.061 m) – Łomnica Zdrój (żółty)

Dojazd do Piwnicznej 32 km
Dł. Trasy 19,3 km, czas przejścia 6,5 godz., suma podejść 910 m

Trasa 5:

Krynica Kopciowa – Drabiakówka (894) (żółty) 

Drabiakówka (894 m) – Runek (1.080 m) – Bacówka nad Wierchomlą (895 m) – Wyżnie Młaki (niebieski)

Wyżnie Młaki – Szczawnik (żółty)

Dł. Trasy 19,6 km, czas przejścia 6 godz., suma podejść 590 m
Dojazd do Krynica Słotwiny 19 km

Trasa 6:

Żegiestów PKP – Pusta Wielka (1.061 m) – (czarny)

Pusta Wielka (1.061 m) – Żegiestów Zdrój (niebieski)

Dł. Trasy 15,3 km, czas przejścia 5 godz., suma podejść 790 m
Dojazd do Żegiestowa PKP 16 km

Trasa 7:

Muszyna Złockie – Jaworzyna Krynicka (1.114 m)– (zielony)

Jaworzyna Krynicka (1.114 m)- Runek (1.080 m) (czerwony)

Runek (1.080 m)- Bacówka nad Wierchomlą (895 m)– Wyżne Młaki (niebieski)

Wyżne Młaki – Szczawnik (żółty)

Szczawnik – do Bazy (czarny)

Dł. Trasy 19,0 km czas przejścia 6,20 godz. Suma podejść 849 m

Trasy na poszczególne dni zostaną ustalona na Złazie!
Organizatorzy Złazu zastrzegają sobie prawo i do zmiany tras w ciągu trwania imprezy.

 

Fotograficzne podsumowanie 49. edycji Złazu

W galerii już jest zamieszczona fotograficzna dokumentacja tegorocznych złazowych wędrówek. Serdecznie zapraszam do oglądania: https://zlazmn.pl/galerie-zdjec/2016-sudety-wschodnie/

Ja widać na zdjęciach, pogoda była w sam raz nadająca się na wędrowanie, widoki wspaniałe, uczestnicy zmotywowani do zdobywania sudeckich szczytów. Niektóre szlaki, choć na pierwszy rzut oka wydawały się łatwe, w rzeczywistości stawiały dość wysokie wymagania! Złazowicze lubią jednak takie niespodzianki i stawiali czoło największym „wyrypom”, ponad 20-kilometrowym trasom a także ulewom i gradobiciom 🙂

Za niecały już rok spotkamy się na kolejnym, jubileuszowym(!) 50. Złazie. Gdzie się odbędzie? Zdecyduje o tym tradycyjny sejmik, który zbierze się wczesną jesienią, by ustalić szczegóły.

Serdecznie pozdrawiamy uczestników i sympatyków staromorawskiej edycji Złazu i zapraszamy za 10 miesięcy!

 

Dział trzech mórz – wisienka na torcie

Podczas ostatniej wędrówki złazowej w 2016 powrócimy na Masyw Śnieżnika. Najpierw zdobędziemy Trójmorski Wierch, który jest jedynym polskim szczytem gdzie zbiegają się zlewiska trzech mórz: Bałtyckiego, do którego należą liczne dopływy Nysy Kłodzkiej, Północnego, do którego spływa Lipkovsky potok oraz Morza Czarnego, do którego podąża Morawa. Na szczycie wierchu znajduje się wieża widokowa, z której można podziwiać wspaniałą panoramę Sudetów Wschodnich.

Idąc dalej przez Przełęcz Puchacza, leżącą na granicy czesko-polskiej, dojdziemy do Małego Śnieżnika – drugiego co do wielkości szczytu w tym masywie. Na koniec posilimy się w schronisku pod Śnieżnikiem, gdzie pożegnamy się ze złazowymi wędrówkami górskimi na kolejny rok.

A wieczorem spotkamy się na tradycyjnym ognisku pożegnalnym, by zakończyć nasze wędrowanie ze śpiewem na ustach i tanecznym krokiem 🙂

Wokół Kłodzka: od twierdzy do jaskini

Piąty dzień złazu rozpoczniemy zwiedzaniem Twierdzy Kłodzko. To najcenniejszy zabytek nowożytnej architektury obronnej w Polsce. Jest to ogromna, tajemnicza i najlepiej zachowana fortyfikacja z systemów obronnych budowanych w wiekach XVII i XVIII. Do zwiedzania udostępniono liczne bastiony i komnaty, a także podziemny chodnik minerski. Z tarasu widokowego rozciąga się wspaniały widok na Kłodzko i całą Kotlinę.

Twierdza znajduje się na Górze Fortecznej i powstała na miejscu prastarego, warownego grodu, usytuowanego przy szlaku kupieckim wiodącym przez Europę. Z biegiem lat gród przeistoczył się w zamek, który wielokrotnie był niszczony i przebudowywany. Od roku 1459 zaczął pełnić funkcje obronne. W tym okresie pod zamkiem powstały dwa podgrodzia, które były zalążkiem przyszłego miasta.  W roku 1769 rozebrano definitywnie zamek, a w jego miejscu powstała główna część obronna twierdzy, otoczona łańcuchem bastionów, redut, kleszczy i fos wewnętrznych, wydrążono też w górze trzypoziomowe kazamaty i magazyny o głębokości dochodzącej do 20 metrów. W kazamatach znajdowała się zbrojownia, apteka, laboratorium oraz szereg pomieszczeń dla załogi. Warownia otoczono fosami o głębokości 10 metrów. Ze szczegółową historią twierdzy można zapoznać się tutaj: http://www.zamkipolskie.com/klodz/klodz.html

Po zwiedzeniu twierdzy udamy się na kolejny szczyt KGP – Kłodzką górę, która jest najwyższym szczytem Gór Bardzkich. Naszą piątą wycieczkę zakończymy zaś w jaskini Radochowskiej. To jedna z największych i najciekawszych jaskiń w Sudetach. Powstała w Górach Złotych, wewnątrz góry Bzowiec. Znana jest już od połowy XVIII wieku, ale wciąż kryje wiele tajemnic. Można ją zwiedzić z przewodnikiem i poczuć smak prawdziwej przygody. Trasa do zwiedzania ma ok. 300 metrów, a łączna długość korytarzy to ponad 500 metrów. Część trasy trzeba pokonać przeciskając się przez ciasne szczeliny, co jest dodatkową atrakcją. Zwiedzanie jaskini jest w pełni bezpieczne, także dla małych dzieci.

 

Między Trojakiem a Kowadłem

Czwartego dnia złazu wystartujemy z Lądka Zdroju, nad którego uzdrowiskową częścią wznosi się góra Trojak. Z platformy widokowej umieszczonej na szczycie rozciąga się wspaniały widok na całą Kotlinę Kłodzką, Góry Bialskie i Masyw Snieżnika. Znajdują się tam również malownicze gnejsowe skały, które są częstym punktem wypadowym dla amatorów wspinaczki. Wytyczono na nich aż 80 tras wspinaczkowych i założono stałe punkty asekuracyjne. Skałki Lądeckie to nie lada gratka dla poszukujących wrażeń turystów.

Całkiem niedaleko napotkamy ruiny zamku Karpień – starego wczesnośredniowiecznego zamczyska, zburzonego już w XV wieku. Do dzisiaj niewiele zostało, w zasadzie same fundamenty i kamienie. Miejsce warte jest jednak odwiedzenia ze względów edukacyjnych – dobrze widoczny jest podział obiektu na gród wewnętrzny z wieżą i dziedzińcem, zewnętrzny mur obronny i na podgrodzie. Na dziedzińcu można jeszcze odnaleźć głaz z wyrytym planem zamku, wyrżniętym dla turystów w 1883 r. oraz kamienną ławę jeszcze sprzed wojny.

Ostatnim punktem wycieczki jest jeden ze szczytów Korony Gór Polski – Kowadło, najwyższe wzniesienie Gór Złotych. Wprawdzie fakt przynależności Kowadła do KGP jest częstokroć dementowany. Niektórzy bowiem uważają że najwyższą góra tego pasma jest Smrek, a jeszcze inni wskazują na Postawną. Dlatego zalecamy – zamiast rozstrzygać tę kwestię za naukowców – rozkoszować się urokami trasy i pięknych widoków 🙂

 

Z Siennej do Międzygórza – szlak pełen atrakcji

Trzeciego dnia złazu wędrówka po górach będzie połączona ze zwiedzaniem  ciekawych miejsc. Z miejscowości Sienna wyruszymy w kierunku Czarnej Góry przez malowniczą Przełęcz Puchaczówka, która oddziela góry Krowiarki od – znanego nam już z wycieczki nr 2 – Masywu Śnieżnika. W bacówce na przełęczy można się posilić wyśmienitym miejscowym buncem i oscypkami.  Z Czarnej Góry przez Przełęcz pod Jaworową Kopą i Lesieniec dojdziemy do Góry Igliczna, która szczyci się późnobarokowym pięknym sanktuarium Marii Śnieżnej. Miejscowy kult Maryjny nawiązuje do bazyliki rzymskiej Santa Maria Maggiore, która powstała na pamiątkę cudownego zdarzenia, jakie miało miejsce w IV wieku, kiedy to w nocy z 4 na 5 sierpnia spadł w Rzymie śnieg.

Kolejnym atrakcyjnym miejscem na środowym szlaku jest Ogród Bajek. Powstał on w latach 20-tych XX wieku z inspiracji Izydora Kristiena w hołdzie baśniom, urzekającej okolicy i wszechwładnego duchowi gór. Zgromadzone tu liczne okazy ozdobnych roślin ogrodowych oraz typowo górskich są tłem dla wykonanych w większości z korzeni i konarów drzew, a także kamieni oryginalnych motywów baśniowych: figurek, totemów, domków, altanek. Znajduje się tu także miniatura dawnej kamiennej wieży widokowej ze szczytu Śnieżnika, której ruiny mieliśmy przyjemność już widzieć podczas poprzedniej wycieczki.

Ostatnim punktem wycieczki będzie największy i najwyższy wodospad w masywie śnieżnika – wodospad Wilczki. Powstał on na linii uskoku tektonicznego, skąd rzeka Wilczka spada z 22 m do kotła i dalej płynie wąskim wąwozem zwanym kanionem amerykańskim, którego pionowe skały osiągają nawet 25 m. Wokół wodospadu rośnie piękny, stary las mieszany i wznoszą się malownicze skałki. Wodospad wraz z najbliższym otoczeniem objęte są ochroną i tworzą rezerwat przyrody. Teren rezerwatu przystosowany jest do zwiedzania. Nad wodospadem znajduje się mostek, a wokół niego wyznaczono ścieżki oraz schodki prowadzące do tarasów widokowych, tak by można było oglądać wodospad i wąwóz z każdej strony.

Zdjęcia pochodzą z Wikimedia Commons

Śnieżnik Kłodzki

W drugim dniu złazowej wędrówki naszym celem będzie najwyższa góra Sudetów Wschodnich – Śnieżnik. Będziemy się wspinać szlakiem czerwonym z Międzygórza, podobno najkrótszym i najtrudniejszym ale za to okraszonym wspaniałymi punktami widokowymi.  Schodzić zaś będziemy do Kamienicy szlakiem zielonym, który umożliwia zobaczenie najbardziej stromych stoków Śnieżnika, zwanych lejami.

Na Śnieżnik wspinano się już pod koniec XVIII wieku, ale rozkwit turystyki w tych rejonach zaczął się w 1838 roku za sprawą, znanej nam już z pierwszej wycieczki, Marianny Orańskiej. W 1871 na jej polecenie wybudowano pod szczytem schronisko, które stoi do dziś, i które z pewnością odwiedzimy.

Na samym szczycie Śnieżnika – dość rozległym i otoczonym ze wszystkich stron wspaniałą panoramą – zachowało się kilka budowli. Przede wszystkim pozostałości po kamiennej wieży widokowej wybudowanej w 1899 liczącej ponad 33 metry. Niestety wieżę wyburzono w 1973 roku, gdyż zabrakło pieniędzy na remont i jej utrzymanie. Ze szczegółową historią tej wieży i dokumentacją zdjęciową można się zapoznać tutaj.

Drugą, dość zresztą ekstrawagancką, budowlą jest rzeźba słonia, postawiona przez niemieckich artystów w 1932. Stała ona przed ówcześnie działającym schroniskiem księcia Liechtensteina, z którego do dzisiaj pozostały jedynie piwnice. Teraz słonik jest symbolem czeskiego Śnieżnika.

Aby dopełnić opis drugiej wycieczki udostępniam kilka zdjęć z Wikimedii oraz film zrealizowany z lotu ptaka, pokazujący wspaniałą panoramę ze szczytu Śnieżnika! Pochodzi on ze schroniskowej strony internetowej.