Podsumowanie 55. złazu 2022

55. Złaz Miłośników Turystyki Górskiej odbył w dniach 25 czerwca – 3 lipca 2022 w Tatrach. Bazą złazową był camping Pod Krokwią. Złaz zgromadził 66 osób dorosłych i 18 dzieci w wieku do 12 lat, razem były to 84 osoby. Ponad połowa mieszkała w namiotach. Camping Po Krokwią to znakomicie zorganizowana baza turystyczna, więc nikomu niczego nie brakowało.

W czasie złazu zrealizowano 6 tras po Tatrach, które w sumie liczyły 105 km, miały łącznie 6200 metrów przewyższenia. Najwytrwalsi Złazowicze spędzili na tatrzańskich szlakach 48 godzin i zdobyli 170 punktów GOT.

Odbyły się 3 ogniska złazowe, w których uczestnicy imprezy licznie brali udział. Ognisko powitalne odbyło się już w sobotę, było ono wzbogacone o prezentację Tatr i regionu przygotowaną przez szefa komitetu organizacyjnego, Sławka. W niedzielę mogliśmy uczestniczyć w koncercie kapeli góralskiej, która zaprezentowała nam prawdziwy góralski folklor. We wtorek odbyło się ognisko jubileuszowe z prezentacją opowiadającą historię złazu, ze wspomnieniami z minionych 55 edycji. Ostatnie finałowe ognisko odbyło się w sobotę. Pogoda dopisała znakomicie, cały tydzień świeciło słońce, nawiedziła nas tylko jedna burza na campingu i to dość łagodna, i jedna w górach, w czasie powrotu z Doliny Pięciu Stawów.

Każdy Złazowicz w tym roku był zaopatrzony był w metalowy znaczek złazowy, który ma już 55-letnią tradycję, oraz w książeczkę Złazowicza informującą o zaplanowanych trasach, po raz pierwszy opublikowaną. Każdy Złazowicz mógł nabyć również kalendarz złazowy, który odlicza nam dni do kolejnego złazu: od czerwca 2022 do czerwca 2023. Powodzeniem cieszyły się również zielone koszulki złazowe, aż 42 osoby nabyło taką koszulkę.

W zgodzie ze złazową tradycją zapoczątkowaną na jubileuszowym 50. złazie w Muszynie, zasadziliśmy drzewo. Tym razem upamiętniliśmy Krzysztofa – szefa Złazu w ostatnich latach. Mam nadzieję, że następne pokolenie będzie się cieszyć cieniem dorodnego dębu na campingu Pod Krokwią 🙂

Dla osób, które chciałyby jeszcze raz przypomnieć sobie historię złazu zamieszczamy prezentację jubileuszową. Miłego wspominania!

Sejmik 2020

Szanowni Złazowicze, jeśli chcecie mieć wpływ na kształt złazu w 2021 roku, przybądźcie na Sejmik Złazowy, który odbędzie się w dniach 16-18 października 2020r. w gospodarstwie agroturystycznym „Nad Wodospadem” w Sopotni Wielkiej. Koszt uczestnictwa wynosi 120,00 zł. Opłata obejmuje dwa noclegi,  śniadanie i obiadokolację w sobotę oraz śniadanie w niedzielę.

Tegoroczny złaz, który (nie)odbył się w Ochotnicy przyniósł wiele inspiracji, także w sferze organizacyjnej. Tym bardziej warto przyjechać na sejmik, by złaz zmieniał się zgodnie z Waszymi oczekiwaniami.

Osoby zainteresowane prosimy o zgłoszenia telefoniczne (727903063) lub  e-mailowo (zlaz.ppmn@gmail.com) do 15 września.

A tymczasem zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć z wędrówek po Gorcach i Pieninach (nadesłane przez Asię W.)

Widok naTatry

Drewniana historia

W dzisiejszych czasach modnymi tematami są folklor i regionalizm. Zewsząd dookoła otaczają nas programy rozwojowe, tablice informacyjne, pamiątkowe programy przywracania optimum środowiskowego. Przywracanie… – żeby coś przywrócić najpierw należy to stracić, prawda oczywista. Natomiast, żeby czegoś nie utracić na dobre należy o tym pamiętać i dbać o powyższe „coś”.)

Bieszczadzka kultura jest czymś pomiędzy Sacrum a Profanum. Ślady zapomnianych kultur znajdziemy w rozsypanych między górskimi zboczami wioskach. Wśród lasów, osuwisk i delikatnych pagórków możemy podziwiać zabytki bojkowskie, łemkowskie, a nawet żydowskie. Niewątpliwie najciekawszymi obiektami są budowle związane z prawosławiem.

Przemierzając zakamarki górskich pejzaży, na drodze swojej wędrówki, turysta napotyka drewniane cerkwie idealnie wkomponowane w malowniczy krajobraz. Pomimo, iż niegdyś tych budowli było znacznie więcej, a do dzisiejszych czasów zaledwie garstka zdołała przetrwać burzliwy powojenny okres, ich obecność świadczy o kunsztownej robocie zamierzchłych czasów, i dawnej kulturze mieszkańców.

Bieszczadzkie cerkwie powstawały już w czasach ruskich, kiedy to doszło do rozłamu chrześcijaństwa. Przed II wojną światową prawie każda miejscowość miała własną świątynię – ich ilość w regionie przekraczała 150. Dewastacja większości cerkwi nastąpiła po wojnie, po fali wysiedleń ludności bojkowskiej i łemkowskiej w ramach Akcji „Wisła”. W skutek czego niektóre z cerkwi rozebrano, a inne standardowo zamieniono na magazyny lub pomieszczania dla zwierząt.

Świątynie te nie są jednorodne pod względem architektonicznym, można wyróżnić kilka typów: łemkowski, bojkowski i ukraiński narodowy. Choć poszczególne regiony i subregiony wypracowały własne typy budowli sakralnej, większość cerkwi, niezależnie od lokalizacji, budulca, czy czasu powstania, składa się z tych samych elementów: prezbiterium, przeznaczonej dla mężczyzn nawy, przedsionka, zwanego również babińcem, bowiem w nim gromadziły się kobiety. Nawę od prezbiterium w cerkwi oddziela ikonostas – ściana z zawieszonymi na niej ikonami. Znajduje się w nim dwoje lub troje drzwi. Przez centralne Carskie Wrota przechodzi wyłącznie kapłan. Boczne drzwi: północne i południowe noszą nazwę Wrót Diakońskich. Pełny ikonostas posiada pięć rzędów ikon. Dziś wiele z zachowanych budynków pełni rolę świątyń rzymskokatolickich.

 

Cerkwie są emblematem Bieszczad oraz stanowią korpus kulturalny krainy. Będąc tam nie należy omieszkać i wstąpić przynajmniej do jednej z nich, właściwie to  turysta może się czuć do tego zobligowany.

aut: Marzena Pawlus

foto: Wikimedia

 

 

W 2017 roku spotykamy się w Beskidzie Sądeckim!

Drodzy Złazowicze! Znamy już miejsce, w którym spotkamy się na 50. Złazie w dniach 24 czerwca – 2 lipca 2017 roku!  Będzie to przepiękne gospodarstwo agroturystyczne „Rumcajsówka” w Muszynie-Złockiem. Wielu z Was zapewne pamięta tę wygodną wiatę, w której paliliśmy ogniska pomimo deszczowych wieczorów w 2014 roku.

Ta lokalizacja została uroczyście wybrana przez „Sejmik Złazowy”, który zebrał się na początku października w Soli-Kiczorze w pensjonacie Oźna. Spełnia ona wszystkie wymagania, jakie stawia przed sobą organizacja jubileuszowego złazu. Po pierwsze gwarantuje możliwość organizowania ognisk przy każdej pogodzie. Po drugie umożliwia zakwaterowanie dla wszystkich uczestników na obozowisku i kwaterach. Po trzecie okolica, czyli wspaniały Beskid Sądecki, jest bardzo atrakcyjna, pełna ciekawych szlaków turystycznych i miejsc do zwiedzania.

Na sejmiku dokonano także podsumowania i rozliczenia 49. złazu, który odbył się w Starej Morawie. Wybrano też Komitet Organizacyjny 50. złazu. Do stałego organizacyjnego grona dołączył kolega Mieszko, który zadeklarował chęć aktywnego włączenia się w przygotowanie imprezy.

Serdecznie zapraszamy na ten tradycyjny choć pełen niespodzianek 50. jubileuszowy złaz miłośników turystyki górskiej. Do zobaczenia w Muszynie!

Pokoje można rezerwować bezpośrednio u gospodarzy:

Rumcajsówka, Adam  Dobrzański
Złockie 73A (Jasieńczyk)
tel. kom.: 605 452 085
tel.: (018) 471-40-38 (wieczorem)
e-mail: rumcajsowka@op.pl

Cypisówka
Złockie 73 (Jasieńczyk)
tel. kom.: 504 578 692
tel.: (018) 414-53-90

W odległości 300 m od pola namiotowego jest ośrodek Edyta tam też można rezerwować miejsca:

Ośrodek Wypoczynkowy „Edyta”
Złockie 75
tel. kom.: 500 009 952
tel.: (018) 472-53-00
e-mail: ow-edyta@bruk-bet.pl

Sekretariat czynny tylko w sezonie letnim.

Poniżej zdjęcia z drogi na Prehybę ze złazu 2014.

Dział trzech mórz – wisienka na torcie

Podczas ostatniej wędrówki złazowej w 2016 powrócimy na Masyw Śnieżnika. Najpierw zdobędziemy Trójmorski Wierch, który jest jedynym polskim szczytem gdzie zbiegają się zlewiska trzech mórz: Bałtyckiego, do którego należą liczne dopływy Nysy Kłodzkiej, Północnego, do którego spływa Lipkovsky potok oraz Morza Czarnego, do którego podąża Morawa. Na szczycie wierchu znajduje się wieża widokowa, z której można podziwiać wspaniałą panoramę Sudetów Wschodnich.

Idąc dalej przez Przełęcz Puchacza, leżącą na granicy czesko-polskiej, dojdziemy do Małego Śnieżnika – drugiego co do wielkości szczytu w tym masywie. Na koniec posilimy się w schronisku pod Śnieżnikiem, gdzie pożegnamy się ze złazowymi wędrówkami górskimi na kolejny rok.

A wieczorem spotkamy się na tradycyjnym ognisku pożegnalnym, by zakończyć nasze wędrowanie ze śpiewem na ustach i tanecznym krokiem 🙂

Wokół Kłodzka: od twierdzy do jaskini

Piąty dzień złazu rozpoczniemy zwiedzaniem Twierdzy Kłodzko. To najcenniejszy zabytek nowożytnej architektury obronnej w Polsce. Jest to ogromna, tajemnicza i najlepiej zachowana fortyfikacja z systemów obronnych budowanych w wiekach XVII i XVIII. Do zwiedzania udostępniono liczne bastiony i komnaty, a także podziemny chodnik minerski. Z tarasu widokowego rozciąga się wspaniały widok na Kłodzko i całą Kotlinę.

Twierdza znajduje się na Górze Fortecznej i powstała na miejscu prastarego, warownego grodu, usytuowanego przy szlaku kupieckim wiodącym przez Europę. Z biegiem lat gród przeistoczył się w zamek, który wielokrotnie był niszczony i przebudowywany. Od roku 1459 zaczął pełnić funkcje obronne. W tym okresie pod zamkiem powstały dwa podgrodzia, które były zalążkiem przyszłego miasta.  W roku 1769 rozebrano definitywnie zamek, a w jego miejscu powstała główna część obronna twierdzy, otoczona łańcuchem bastionów, redut, kleszczy i fos wewnętrznych, wydrążono też w górze trzypoziomowe kazamaty i magazyny o głębokości dochodzącej do 20 metrów. W kazamatach znajdowała się zbrojownia, apteka, laboratorium oraz szereg pomieszczeń dla załogi. Warownia otoczono fosami o głębokości 10 metrów. Ze szczegółową historią twierdzy można zapoznać się tutaj: http://www.zamkipolskie.com/klodz/klodz.html

Po zwiedzeniu twierdzy udamy się na kolejny szczyt KGP – Kłodzką górę, która jest najwyższym szczytem Gór Bardzkich. Naszą piątą wycieczkę zakończymy zaś w jaskini Radochowskiej. To jedna z największych i najciekawszych jaskiń w Sudetach. Powstała w Górach Złotych, wewnątrz góry Bzowiec. Znana jest już od połowy XVIII wieku, ale wciąż kryje wiele tajemnic. Można ją zwiedzić z przewodnikiem i poczuć smak prawdziwej przygody. Trasa do zwiedzania ma ok. 300 metrów, a łączna długość korytarzy to ponad 500 metrów. Część trasy trzeba pokonać przeciskając się przez ciasne szczeliny, co jest dodatkową atrakcją. Zwiedzanie jaskini jest w pełni bezpieczne, także dla małych dzieci.

 

Między Trojakiem a Kowadłem

Czwartego dnia złazu wystartujemy z Lądka Zdroju, nad którego uzdrowiskową częścią wznosi się góra Trojak. Z platformy widokowej umieszczonej na szczycie rozciąga się wspaniały widok na całą Kotlinę Kłodzką, Góry Bialskie i Masyw Snieżnika. Znajdują się tam również malownicze gnejsowe skały, które są częstym punktem wypadowym dla amatorów wspinaczki. Wytyczono na nich aż 80 tras wspinaczkowych i założono stałe punkty asekuracyjne. Skałki Lądeckie to nie lada gratka dla poszukujących wrażeń turystów.

Całkiem niedaleko napotkamy ruiny zamku Karpień – starego wczesnośredniowiecznego zamczyska, zburzonego już w XV wieku. Do dzisiaj niewiele zostało, w zasadzie same fundamenty i kamienie. Miejsce warte jest jednak odwiedzenia ze względów edukacyjnych – dobrze widoczny jest podział obiektu na gród wewnętrzny z wieżą i dziedzińcem, zewnętrzny mur obronny i na podgrodzie. Na dziedzińcu można jeszcze odnaleźć głaz z wyrytym planem zamku, wyrżniętym dla turystów w 1883 r. oraz kamienną ławę jeszcze sprzed wojny.

Ostatnim punktem wycieczki jest jeden ze szczytów Korony Gór Polski – Kowadło, najwyższe wzniesienie Gór Złotych. Wprawdzie fakt przynależności Kowadła do KGP jest częstokroć dementowany. Niektórzy bowiem uważają że najwyższą góra tego pasma jest Smrek, a jeszcze inni wskazują na Postawną. Dlatego zalecamy – zamiast rozstrzygać tę kwestię za naukowców – rozkoszować się urokami trasy i pięknych widoków 🙂

 

Z Siennej do Międzygórza – szlak pełen atrakcji

Trzeciego dnia złazu wędrówka po górach będzie połączona ze zwiedzaniem  ciekawych miejsc. Z miejscowości Sienna wyruszymy w kierunku Czarnej Góry przez malowniczą Przełęcz Puchaczówka, która oddziela góry Krowiarki od – znanego nam już z wycieczki nr 2 – Masywu Śnieżnika. W bacówce na przełęczy można się posilić wyśmienitym miejscowym buncem i oscypkami.  Z Czarnej Góry przez Przełęcz pod Jaworową Kopą i Lesieniec dojdziemy do Góry Igliczna, która szczyci się późnobarokowym pięknym sanktuarium Marii Śnieżnej. Miejscowy kult Maryjny nawiązuje do bazyliki rzymskiej Santa Maria Maggiore, która powstała na pamiątkę cudownego zdarzenia, jakie miało miejsce w IV wieku, kiedy to w nocy z 4 na 5 sierpnia spadł w Rzymie śnieg.

Kolejnym atrakcyjnym miejscem na środowym szlaku jest Ogród Bajek. Powstał on w latach 20-tych XX wieku z inspiracji Izydora Kristiena w hołdzie baśniom, urzekającej okolicy i wszechwładnego duchowi gór. Zgromadzone tu liczne okazy ozdobnych roślin ogrodowych oraz typowo górskich są tłem dla wykonanych w większości z korzeni i konarów drzew, a także kamieni oryginalnych motywów baśniowych: figurek, totemów, domków, altanek. Znajduje się tu także miniatura dawnej kamiennej wieży widokowej ze szczytu Śnieżnika, której ruiny mieliśmy przyjemność już widzieć podczas poprzedniej wycieczki.

Ostatnim punktem wycieczki będzie największy i najwyższy wodospad w masywie śnieżnika – wodospad Wilczki. Powstał on na linii uskoku tektonicznego, skąd rzeka Wilczka spada z 22 m do kotła i dalej płynie wąskim wąwozem zwanym kanionem amerykańskim, którego pionowe skały osiągają nawet 25 m. Wokół wodospadu rośnie piękny, stary las mieszany i wznoszą się malownicze skałki. Wodospad wraz z najbliższym otoczeniem objęte są ochroną i tworzą rezerwat przyrody. Teren rezerwatu przystosowany jest do zwiedzania. Nad wodospadem znajduje się mostek, a wokół niego wyznaczono ścieżki oraz schodki prowadzące do tarasów widokowych, tak by można było oglądać wodospad i wąwóz z każdej strony.

Zdjęcia pochodzą z Wikimedia Commons

Śnieżnik Kłodzki

W drugim dniu złazowej wędrówki naszym celem będzie najwyższa góra Sudetów Wschodnich – Śnieżnik. Będziemy się wspinać szlakiem czerwonym z Międzygórza, podobno najkrótszym i najtrudniejszym ale za to okraszonym wspaniałymi punktami widokowymi.  Schodzić zaś będziemy do Kamienicy szlakiem zielonym, który umożliwia zobaczenie najbardziej stromych stoków Śnieżnika, zwanych lejami.

Na Śnieżnik wspinano się już pod koniec XVIII wieku, ale rozkwit turystyki w tych rejonach zaczął się w 1838 roku za sprawą, znanej nam już z pierwszej wycieczki, Marianny Orańskiej. W 1871 na jej polecenie wybudowano pod szczytem schronisko, które stoi do dziś, i które z pewnością odwiedzimy.

Na samym szczycie Śnieżnika – dość rozległym i otoczonym ze wszystkich stron wspaniałą panoramą – zachowało się kilka budowli. Przede wszystkim pozostałości po kamiennej wieży widokowej wybudowanej w 1899 liczącej ponad 33 metry. Niestety wieżę wyburzono w 1973 roku, gdyż zabrakło pieniędzy na remont i jej utrzymanie. Ze szczegółową historią tej wieży i dokumentacją zdjęciową można się zapoznać tutaj.

Drugą, dość zresztą ekstrawagancką, budowlą jest rzeźba słonia, postawiona przez niemieckich artystów w 1932. Stała ona przed ówcześnie działającym schroniskiem księcia Liechtensteina, z którego do dzisiaj pozostały jedynie piwnice. Teraz słonik jest symbolem czeskiego Śnieżnika.

Aby dopełnić opis drugiej wycieczki udostępniam kilka zdjęć z Wikimedii oraz film zrealizowany z lotu ptaka, pokazujący wspaniałą panoramę ze szczytu Śnieżnika! Pochodzi on ze schroniskowej strony internetowej.

 

Jaskinia Niedźwiedzia

Niedaleko Starej Morawy, blisko 50 lat temu w październiku, Roman Kińczyk, pracownik Bystrzyckich Zakładów Kamienia Budowlanego, stawił się w pracy na wyrobisku Kletno III usytuowanym w masywie Śnieżnika.  Kińczyk był wiertaczem strzałowym z Lądka Zdroju i walnie przyczyniał się do wzrostu wskaźników wydobycia marmuru zwanego Białą lub Zieloną Marianną. To jedyne miejsce w Polsce, gdzie do dziś wydobywa się marmur pomimo tego, że licznie występuje także w Górach Świętokrzyskich. Tego dnia po 13.00 wykonał odstrzał, który okazał się być wyjątkowym i historycznym. Jego skutkiem było odsłonięcie się jaskini, do której pierwszy wkroczył pan Roman. Z ogromnym zdumieniem odkrył tam składowisko kości, przypuszczano więc, że natrafiono na zbiorowy grób z czasów wojny. Po 3 dniach do jaskini wkroczyła ekipa geologów, która po szczegółowych oględzinach orzekła, że kości to pozostałości prehistorycznych zwierząt, głównie niedźwiedzi jaskiniowych. Zwierzęta te, większe o ok. 30% od znanego nam niedźwiedzia brunatnego wymarły ponad 28 tys. lat temu!

2015_Jaskinia_Niedźwiedzia_w_Kletnie,_szata_naciekowa_04

Niestety nie wiadomo co dalej porabiał pan Roman z przysługującą mu chwałą za odkrycie jaskini oraz prehistorycznych szczątków – być może dowiemy się tego stacjonując w Starej Morawie. Wiemy natomiast, że niezwykłym znaleziskiem i eksploracją jaskini zajął się zespół naukowców z Uniwersytetu Wrocławskiego pod wodzą prof. Alfreda Jahna.

Dociekliwi uczeni w latach 1967-68 odkryli wiele korytarzy i kolejnych sal. Wspomnę tu jeszcze tylko o sali Lwa Jaskiniowego, gdzie odkryto szczątki wymarłego przed 12 tys. lat dzikiego kota, żyjącego na terenach Europy. O prehistorycznych zwierzach zamieszkujących tę jaskinię: niedźwiedziach, lwach, hienach a także o współcześnie żyjących tam nietoperzach, napiszemy pewnie odrębną historię, bo arcyciekawe materiały można znaleźć w czeluściach internetu.

Ale to jeszcze nie koniec odkryć! Całkiem niedawno, bo w 2011 roku grupa wrocławskich speleologów odkryła ogromną Salę Mastodonta o długości 115 metrów, szerokości 30 metrów i takiej samej wysokości! To wszystko można zobaczyć na własne oczy korzystając z ciekawej trasy turystycznej udostępnionej dla amatorów jaskiniowych odkryć.  Z pewnością Jaskinia Niedźwiedzia znajdzie się w złazowej rozpisce tras.

Jaskinia_Niedźwiedzia