Jubileuszowe kuplety Doroty

 

50-ty NIECH SIĘ ŚWIĘCI

 

W 68-ym roku pewien człowiek wciąż się nudził,

Ujrzał góry – patrząc wokół – i wymyślił złaz dla ludzi.

Ref: Taga dam taga dam taga da dam

 

Już pół wieku przeleciało, a nam jeszcze ciągle mało.

Jęczą góry wydeptane, nasze góry ukochane.

Ref:

 

Złote gody są w Muszynie, tam, gdzie Poprad wartko płynie.

Włos posiwiał, siwa broda, ale jeszcze dusza młoda.

Ref:

 

50-ty niech się święci, nam wciąż nie brakuje chęci.

Szampan strzelał, był też baran, uczta była jak za cara.

Ref:

 

Gdyby więcej miało nie być, trudno by to było przeżyć.

Wszyscy razem w jednej chwili popełnimy HARAKIRI!

Ref:


tekst: Dorota Bojdo, muzyka: wszystkim znana 🙂

Trasy 50. Złazu

50. edycja Złazu odbyła się – jak już wszystkim wiadomo – w Beskidzie Sądeckim słynącym z pięknych tras, wspaniałych widoków i przytulnych schronisk. Niestety pogoda udaremniła nam zrealizowanie wszystkich zaplanowanych tras. Oto co tym razem przeszliśmy:

Trasę 1. Autobus zawiózł na do Rytra skąd szlakiem niebieskim przez Gościniec Ryterski i Wdżary Niżne wyszliśmy na Przechybę. W schronisku posililiśmy się nieco, odpoczęliśmy, nasyciliśmy oczy pięknym widokiem rozciągającym się z tarasu widokowego. Potem czerwonym szlakiem ruszyliśmy w kierunku Radziejowej – najwyższego szczytu Beskidu Sądeckiego (1255 m n.p.m.). Na szczycie wspięliśmy się na wieżę widokową by podziwiać panoramę na wszystkie strony świata. Po czym kontynuując swoje wędrowanie szlakiem czerwonym doszliśmy na Przełęcz Żłobki.

Na przełęczy grupa podzieliła na tych, którzy postanowili podążać do Rytra szlakiem żółtym i tych, którzy zeszli szlakiem rowerowym. Na nieszczęście dla tych drugich, szlak rowerowy okazał się być dłuższym i dużo mniej atrakcyjnym. Wszyscy jednak dotarli do zaparkowanego w Rytrze autobusu i z godzinnym opóźnieniem dotarli do bazy w Złockiem. [poniżej zdjęcia Janka świderskiego ze szlaku na Przechybę]

Trasę 2. Z Wojkowej do Muszyny

Autobus zawiózł nas do Wojkowej, gdzie można było zajrzeć do tamtejszej cerkwi po czym wyjść na szlak żółty, który przez Czarne Garby prowadził do Muszyny. Z Czarnych Garbów roztaczał się cudowny widok na Tatry. Niestety silny wiatr udaremnił piknikowanie na szczycie. Wszyscy więc przed czasem stawili się w Muszynie, gdzie czekał na nas złazowy autobus. W oczekiwaniu na odjazd część grupy rozkoszowała się napojami serwowanymi przez pijalnie czekolady. [Poniżej zdjęcia Sylwii Religi ze szlaku Wojkowa-Muszyna]

Trasę 3. Z Powroźnika do Krynicy

Po środowych uroczystościach jubileuszowych, które przeciągnęły się do wczesnych godzin porannych postanowiliśmy zrobić sobie 2-godzinny spacer po górach. Skróciliśmy więc trasę 3. Autobus zawiózł nas do Powroźnika skąd szlakiem niebieskim powędrowaliśmy do Krynicy. W Krynicy każdy miał sporo czasu dla siebie, by pozwiedzać,  skosztować leczniczych wód i zdążyć na niezawodny autobus. [Poniżej zdjęcia Janka świderskiego ze szlaku Powroźnik-Krynica]

Pogoda udaremniła 3 wyprawy (w poniedziałek, środę i sobotę) ale po przejaśnieniu się nieba wiele osób wybrało się w mniejszych grupach na pobliską Jaworzynę Krynickę szlakiem zielonym, który przechodził tuż koło bazy lub Wierchomlę, która góruje nad Złockiem i Szczawnikiem i jest tak jakby na wyciągnięcie ręki. [Poniżej zdjęcia Roberta Lecha ze szlaku Złockie-Jaworzyna-Wierchomla- Złockie]

 

Pięćdziesiąty złaz za nami!

Tydzień temu w Złockiem pod Muszyną u stóp Jaworzyny Krynickiej zakończyła się jubileuszowa 50. edycja górskiego złazu, którego oficjalna nazwa brzmi: Złaz Pracowników Przemysłu Metali Nieżelaznych, a ta bardziej marketingowa: Złaz Miłośników Turystyki Górskiej. To była edycja wyjątkowa z co najmniej trzech powodów.

Po pierwsze, codziennie odbywały się ogniska bez względu na pogodę. Mieliśmy bowiem do dyspozycji świetną wiatę, której nie przerażała nawet największa burza. Jedno z tych ognisk było radosnym świętowaniem jubileuszu. Raczyliśmy się pieczonym jagnięciem, gotowaną kapustą i piwem. Życzyliśmy sobie kolejnych 50 złazów, byśmy ich dotrwali w zdrowiu i dobrej kondycji. Gratulowaliśmy tym, którzy tych złazów przeżyli 40 i więcej (oj! podziwiać, podziwiać!). Śmialiśmy się do rozpuku z dowcipów starych i nowych, opowiadanych i inscenizowanych (mam nadzieję wkrótce zamieścić zdjęcia turysty 51. złazu!). Długo ustawialiśmy się do zbiorowego zdjęcia. Śpiewaliśmy złazowe przeboje i okolicznościowe, specjalnie napisane na cześć jubileuszu, hymny… słuchaliśmy okolicznościowej poezji nawet! A na koniec bawiliśmy się świetnie do północy przy dźwiękach serwowanych przez Maestro Jerzego.

Jubileuszowo przystrojeni uczestnicy uroczystego ogniska

Jubileuszowo przystrojeni uczestnicy uroczystego ogniska

Po drugie, 50. złaz ma być tym ostatnim. Więc jego  wyjątkowość jest niekwestionowana 🙂 A piszę tu o tym tak beztrosko, bo ostatnim najprawdopodobniej nie będzie… odrobina niepokoju pozostała jednak w każdym uczestniku opuszczającym Rumcajsówkę – tegoroczną złazową bazę.

Po trzecie, wędrówki po Beskidzie Sądeckim są zawsze wyjątkowe. Te wspaniałe widoki na Tatry, Gorce i sądeckie doliny zapierają dech w piersiach i nie mieszczą się w aparatach fotograficznych. Postaramy się jednak część tego, co oczy widzą pokazać w galerii.

Widok ze Złockiego na Wierchomlę

Widok ze Złockiego na Wierchomlę

48. Złaz w Beskidzie Żywieckim już za nami.

Ech, jak ten czas leci. Pierwszy tydzień wakacji spędziliśmy na wspólnych wędrówkach i wieczornych ogniskach – jak co roku, tym razem w Beskidzie Żywieckim w miejscowości Sopotnia Wielka. Gościli nas: na polu namiotowym i na kwaterach – państwo Pierlakowie, na kwaterach – gospodyni Domu Nad Wodospadem.

IMG_5940

Była cudowna pogoda, słoneczna, niezbyt upalna, sucha. Organizatorzy ułożyli bardzo ciekawe szlaki, dzięki którym byliśmy na wszystkich szczytach Beskidu Żywieckiego. Mogliśmy nacieszyć oko wspaniałymi widokami, ucho nieustannym śpiewem ptaków, nos pachnącymi żywicą lasami. Do tego mieliśmy doborowe towarzystwo i rozśpiewane wieczory przy ognisku. Już wkrótce zamieścimy fotograficzną i filmową relację.

Zapraszamy znów za rok – któż wie gdzie?! Dowiemy się we wrześniu.