A jednak Gorce

Ponieważ przygarnia nas w 2020 Ochotnica Górna, która leży w sercu gorczańskich szczytów, złaz oficjalnie odbędzie się w Gorcach. Na pewno jednak wyskoczymy na jedną-dwie trasy w Pieniny, zgodnie z życzeniem złazowiczów z Radkowa.

Lokalizacja jest wyborna, na podorędziu mamy najważniejsze szczyty Gorców oraz cztery nowe wieże widokowe, z których widać pół świata. Mamy nadzieję, że będzie nam wystarczająco wygodnie i że pogoda dopisze. Widok z czterech wież można monitorować tutaj: http://www.ochotnica.pl/pl/514/0/kamery-online.html. To chyba wystarczająca zachęta, by przyjechać na przyszłoroczny złaz (uwaga! należy zaglądać na stronę w dzień 🙂

Szczegóły dotyczące zakwaterowania można znaleźć tutaj: https://zlazmn.pl/gorce-2020/

Z A P R A S Z A M Y  🙂

 

Pieniny czy Gorce?

Oto jest pytanie. Większość złazowiczów na ostatnim ognisku w lipcu 2019 głosowała za Pieninami. I taka lokalizacja przyświecała naszym poszukiwaniom bazy na rok 2020. Ale góry płatają figle i są nieprzewidywalne… i w przyszłym roku zapraszają nas Gorce. Wprawdzie tuż tuż są Pieniny, które z pewnością „zaliczymy” w naszych wędrówkach, ale fakt, że nasza baza będzie w samym środku Gorców, to one z pewnością będą dominować na trasach 53. złazu.

Ochotnica Górna będzie nas gościć w przyszłym roku. To nasza meta na osiem złazowych dni. W jednym miejscu namioty i kwatery, i góry w cztery świata strony.  Ostatnio w Gorcach złaz był w 2008 roku w Kamienicy, a w Ochotnicy (i to Dolnej nie Górnej) byliśmy tylko raz w 1986. Zatem nawet dla wieloletnich złazowych bywalców ta lokalizacja będzie atrakcyjna. Szczegóły wkrótce!

53. złaz w 2020 na pewno się odbędzie

Tak postanowiono na sejmiku złazowym, który odbył się w dniach 4-6 października w Sopotni Wielkiej w domu „Pod wodospadem”. Na obrady przybyło 20 złazowiczów, którzy w miłej atmosferze podsumowali 52. złaz i postanowili, że zorganizują kolejny w 2020 roku. Odbędzie się on Pieninach (lub okolicy). Zarząd złazowy się nie zmienił, zatem pozostajemy w tym samym składzie: Krzysiek, Jurek, Leszek, Mieszko, Heniek, Sylwia.

Serdecznie zapraszam do śledzenia naszego Facebooka i złazowego bloga. Znajdziecie tu wszystkie aktualne wiadomości na temat edycji 2020.

52. Złaz w Radkowie tuż tuż!

Nadchodzi czas dopinania ostatnich guzików w kwestiach organizacyjnych. Już wkrótce spotkamy się na szlakach Gór Stołowych. Wszelkie informacje dostępne są tutaj. Trasy można przestudiować tutaj. Jeśli ktoś ma pytania dodatkowe można do nas pisać na zlaz.ppmn@gmail.com lub na Facebooku, klikając w odnośnik umieszczony po prawej stronie ekranu.

Oto nasz złazowy znaczek 2019.

5 szczytów z Korony Gór Polski

Korona Gór Polski ustanowiona została w 1997 roku, a tworzy ją 28 najwyższych szczytów wszystkich pasm górskich naszego kraju. Aby zostać jej zdobywcą trzeba wejść na nie pokonując siłą własnych mięśni ponad 30 tysięcy metrów n.p.m. Chętni do tego czynu powołali 13 grudnia 1997 r. Klub Zdobywców Korony Gór Polski, do którego należy już ponad 30 tysięcy miłośników gór. Spośród nich godnością Zdobywcy szczyci się ponad 1600 osób.

Klub zrzesza nie tylko rodaków z kraju, ale i mieszkańców kilku państw europejskich, a nawet dalekiej Syberii. Organizuje dla nich wyprawy na koronne szczyty, imprezy o tematyce górskiej, a także posiedzenia Loży Zdobywców, weryfikującej dokonania kandydatów na Zdobywców.

Podczas 52. Złazu Miłośników Turystyki Górskiej w Radkowie będzie można zdobyć aż 5 szczytów z KGP. Warto zatem zgłosić swoje członkostwo w Klubie i czerpać dodatkową satysfakcję z wędrówek złazowych. Tutaj znajdują się szczegółowe informacje o tej zacnej inicjatywie: https://kgp.info.pl/akces-do-klubu/

W 2019 złaz odbędzie się w Górach Stołowych

Długo wyczekiwaliśmy na informacje o kolejnej edycji złazu. Sejmik złazowy odbył się we wrześniu w Sopotni Wielkiej. Zdecydowaliśmy tam, że 52 edycja złazu odbędzie się w Górach Stołowych. Parę tygodni trwało poszukiwanie miejsca i ustalanie warunków. Możemy już ogłosić oficjalnie, że 52. złaz miłośników turystyki górskiej odbędzie się w Radkowie. Naszą bazą będzie Camping Stołowogórski przy ul. Piastowskiej 49, szczegółowy opis i zdjęcia można znaleźć tutaj: http://camping.gorystolowe.info/. Oprócz pola namiotowego dostępne są tam kwatery i domki, które można rezerwować pod numerem: tel. (74) 871 22 61 (pn-pt. w godz. 8:00 – 15:00) oraz tel. kom. 519 697 568

Gdyby w bazie głównej zabrakło już miejsc, można skorzystać z noclegów w „Czarodziejskim Młynie” ul. Kościuszki 36, kontakt: tel. (74) 871 22 23 oraz tel. kom. 600 975 596

Zachęcamy do szybkiego podejmowania decyzji i planowania przyszłorocznych wakacji już teraz 🙂

 

Drewniana historia

W dzisiejszych czasach modnymi tematami są folklor i regionalizm. Zewsząd dookoła otaczają nas programy rozwojowe, tablice informacyjne, pamiątkowe programy przywracania optimum środowiskowego. Przywracanie… – żeby coś przywrócić najpierw należy to stracić, prawda oczywista. Natomiast, żeby czegoś nie utracić na dobre należy o tym pamiętać i dbać o powyższe „coś”.)

Bieszczadzka kultura jest czymś pomiędzy Sacrum a Profanum. Ślady zapomnianych kultur znajdziemy w rozsypanych między górskimi zboczami wioskach. Wśród lasów, osuwisk i delikatnych pagórków możemy podziwiać zabytki bojkowskie, łemkowskie, a nawet żydowskie. Niewątpliwie najciekawszymi obiektami są budowle związane z prawosławiem.

Przemierzając zakamarki górskich pejzaży, na drodze swojej wędrówki, turysta napotyka drewniane cerkwie idealnie wkomponowane w malowniczy krajobraz. Pomimo, iż niegdyś tych budowli było znacznie więcej, a do dzisiejszych czasów zaledwie garstka zdołała przetrwać burzliwy powojenny okres, ich obecność świadczy o kunsztownej robocie zamierzchłych czasów, i dawnej kulturze mieszkańców.

Bieszczadzkie cerkwie powstawały już w czasach ruskich, kiedy to doszło do rozłamu chrześcijaństwa. Przed II wojną światową prawie każda miejscowość miała własną świątynię – ich ilość w regionie przekraczała 150. Dewastacja większości cerkwi nastąpiła po wojnie, po fali wysiedleń ludności bojkowskiej i łemkowskiej w ramach Akcji „Wisła”. W skutek czego niektóre z cerkwi rozebrano, a inne standardowo zamieniono na magazyny lub pomieszczania dla zwierząt.

Świątynie te nie są jednorodne pod względem architektonicznym, można wyróżnić kilka typów: łemkowski, bojkowski i ukraiński narodowy. Choć poszczególne regiony i subregiony wypracowały własne typy budowli sakralnej, większość cerkwi, niezależnie od lokalizacji, budulca, czy czasu powstania, składa się z tych samych elementów: prezbiterium, przeznaczonej dla mężczyzn nawy, przedsionka, zwanego również babińcem, bowiem w nim gromadziły się kobiety. Nawę od prezbiterium w cerkwi oddziela ikonostas – ściana z zawieszonymi na niej ikonami. Znajduje się w nim dwoje lub troje drzwi. Przez centralne Carskie Wrota przechodzi wyłącznie kapłan. Boczne drzwi: północne i południowe noszą nazwę Wrót Diakońskich. Pełny ikonostas posiada pięć rzędów ikon. Dziś wiele z zachowanych budynków pełni rolę świątyń rzymskokatolickich.

 

Cerkwie są emblematem Bieszczad oraz stanowią korpus kulturalny krainy. Będąc tam nie należy omieszkać i wstąpić przynajmniej do jednej z nich, właściwie to  turysta może się czuć do tego zobligowany.

aut: Marzena Pawlus

foto: Wikimedia

 

 

Bieszczady, ech! Bieszczady

Najpiękniejsze góry Polski

Co to są Bieszczady? Każdy słyszał, nie każdy wie. Większości turystów tych gór nie trzeba przedstawiać, ale dla zapominalskich pragnę przypomnieć. Bieszczady to góry leżące w południowo-wschodnim „rogu” naszego kraju, na styku granic polski ze Słowacją i Ukrainą. Góry te dzieli się zwyczajowo na Zachodnie (od Przełęczy Łupkowskiej do Użockiej), Środkowe (od Przełęczy Użockiej do Tucholskiej) oraz Wschodnie (od Przełęczy Tucholskiej do Wyszkowskiej). W granicach Polski znajdują się zatem wyłącznie Bieszczady Zachodnie. Główną rzeką polskiej części Bieszczadów jest San – przepiękna, szeroka rzeka tworząca w swej obszernej dolinie czarujące meandry. Jeśli chodzi o hydrografię Bieszczadów to niewątpliwą ich osobliwością są Jeziora Solińskie i Myczkowieckie utworzone sztucznie na spiętrzonych w latach powojennych wodach Sanu i Solinki. Jeziora te są wspaniałym tłem dla popołudniowego wypoczynku.

Co przyciąga w Bieszczady turystów?                                                                  

Dzikość i dziewiczość przyrody sprawia, że z łatwością można sobie wyobrazić jak wyglądało oblicze naszej planety zanim człowiek zostawił swój pierwszy ślad. Ponadto przyroda Bieszczadów charakteryzuje się ciągłą zmiennością, tam świat nie będzie wyglądał tak samo jak przed paroma miesiącami. Zimę cechuje wielki śnieżny puch, okrywający każdą gałązkę, wiosnę – kaczeńce i kwiaty tarniny, lato – soczysta zieleń i błękitne niebo, natomiast jesień to istna orgia kolorów. Dzikości i dziewiczości dodaje Bieszczadom obecność watah wilków, samotne niedźwiedzie oraz kołujące orliki krzykliwe. Bieszczady są ostoją ciszy i nieodkrytego jeszcze piękna, królestwem, którego władczynią jest natura. Bieszczady to zatem naprawdę najpiękniejsze góry Polski.  

[aut: Marzena Pawlus]

Anioły Bieszczadzkie

Bieszczady piekłem i niebem turysty

Jakież to oczywiste, że Bieszczady kojarzą się z dzikością i  nieznanym, a ponadto  są osobliwością, nieokiełznaną i niezaprzeczalnie piękną. Etymologia nazwy jest bardzo ciekawa. Nazwa ta wywodzi się od  stałych mieszkańców Bieszczad – rogatego pospólstwa, które po zapomnieniu przez Boga przeszły pewnego rodzaju metamorfozę i zaprosiły ludzi w swoje (nie)gościnne progi. Jednym z haseł, które towarzyszy Biesom i Czadom są paradoksalnie Anioły. Czy na połoninach codziennie o świcie gdy pierwszy turysta wyrusza na szlak, za każdym jego krokiem dokonuje się psychomachia (walka dobra ze złem)?

Stwierdzenie Anioły Bieszczadzkie jest czymś tak oczywistym, że Stare Dobre Małżeństwo zgotowało światu całkiem przyjemną piosenkę, a wielu rdzennych rzeźbiarzy i artystów tworzy anielskie wizerunki. Zastanawiające jest jednak skąd wzięły się tam Anioły? Przyprowadzili je ludzie? są tylko abstrakcją artystyczną?  Bieszczady są małym rajem na ziemi? Niejednokrotnie, idąc połoniną, za plecami można poczuć inaczej klasyfikowany podmuch wiatru, to są właśnie Anioły Bieszczadzkie.

[aut: Marzena Pawlus]