„Pociąg złazowy” – jubileuszowy wiersz Andrzeja Swobody

Górskimi ścieżkami jedzie lokomotywa raz w górę raz w dół więc potem spływa.

Wagony do niej podoczepiali, w nich złazowicze, ludzie ze stali.

Zwardoń, Korbielów, Turbacz, Krościenko to przystanki gdzie się wędrowało,

niewiele wspomnień do dziś pozostało.

Karkonosze, Beskid Niski, Bieszczady to czas pionierów, oni dali rady.

Byli ludzie, były przygody, minął czas ludzi ubyło, zniknęli, pozostał las.

Rytro, Wisła, Duszniki Zdrój, pociąg złazowy jedzie dalej, Boże mój.

Przejechał przez ustrój „słusznie miniony”, ludzie ci sami, tylko inne wagony.

Gładyszew, Zawoja, Karłów,Ujsoły, festiwal wolności i bieszczadzkie anioły.

Pociąg złazowy wbrew wszystkim i wszystkiemu woził złazowiczów po nowemu i staremu.

Autobus został jeden na wszystkie trasy, my przetrwaliśmy nawet takie trudne czasy.

Radków, Wetlina, Kamienica, Czchów, nowa epoka, nadzieja, że złaz będzie znów.

Wiek XXI laptopy, telefony, smartfony a złoty pociąg nie został odnaleziony.

Dziś pociąg złazowy zatrzymał się na stacji Muszyna.

Wiadomo, że żadna katastrofa dziejowa go nie zatrzyma.

Który to raz? – 50 złaz

Który to raz? – 50 złaz

Który to raz? – 50 złaz

Pociąg z Muszyny do… słychać z megafonu głos, bo dziś nie wiemy, gdzie nas jutro rzuci los.

Andrzej Swoboda

Dodaj komentarz